Orska x Swarovski

W kwestii biżuterii zdecydowanie "mniej znaczy więcej". Uwielbiam dodatki o prostej formie, natomiast wyróżniające się surowcem, materiałem, kształtem czy sposobem wykończeń. Moja biżuteria musi przyciągać wzrok, ale jednocześnie wolę, aby daleko jej było od tandety. Zwracam uwagę na jakość i charakter, dlatego moja prywatna kolekcja jest mocno ograniczona. Moje wymagania w stu procentach spełnia kolekcja będąca efektem współpracy marki Swarovski oraz polskiej projektantki - Orskiej. Każdy poszczególny element jest dopracowany i efektowny, a to wszystko dzięki zastosowaniu połączenia dosyć surowego metalu z delikatnymi, kobiecymi elementami. Dla mnie to strzał w dziesiątkę!
Efekty współpracy marki Swarovski z Orską, a także innymi polskimi i zagranicznymi projektantami, możecie znaleźć w Popup Store Swarovski w Galerii Mokotów - czeka Was tam mnóstwo wyjątkowych produktów, które idealnie sprawdzą się na prezent. Popup jest czynny do 7 stycznia :)

Smart casual | Leather bomber jacket

Nie powiedziałabym, aby mój styl był wyjątkowo eksperymentalny. Z pewnością jednak uwielbiam łączyć i mieszać różne wzory i fasony, które wydają się do siebie nie pasować. Garniturowe spodnie to dla mnie fantastyczna baza do stworzenia wielu codziennych stylizacji odpowiadających różnym okazjom. Garnitur to przecież nie tylko strój elegancki - można go nosić nonszalancko, zupełnie luzacko, a nawet i nieco sportowo. Uwielbiam to! W tym sezonie stawiam na garniturowe spodnie w kratę o bardzo luźnym fasonie, które mimo swojej prostoty naprawdę są wyjątkowym elementem każdego stroju. Tym razem połączyłam je ze zwykłą, czarną bluzą, nieco sportową bomberką ze skórzanymi elementami oraz fantastycznymi botkami z Vagabond, które są obecnie moim numerem jeden!
Bomber jacket - Zara (I also love this one and this one), Suit pants - Zara, Sweatshirt - Hugo Boss, Boots - Vagabond, Backpack - COS

Lancome Matte Shaker

Matte Shaker to wyjątkowa, płynna pomadka marki Lancome, która daje niesamowicie naturalny, matowy efekt w soczystym kolorze. Przez ostatnie kilka miesięcy miałam okazję testować kilka moich ulubionych kolorów, które fantastycznie sprawdzały się zarówno na co dzień, jak i podczas większych wyjść czy imprez. Co jest dla mnie najważniejsze? Trwałość, oraz oczywiście - komfort noszenia. Nie znoszę, gdy szminki nieestetycznie zasychają lub tworzą nieprzyjemną warstwę - wtedy cały makijaż ust trzeba wykonywać od nowa. W przypadku Matte Shakerów nie ma nawet mowy o takich minusach, dlatego ten produkt pokochałam od pierwszego użycia! Mój ulubiony kolor to zdecydowanie 270 - w delikatny sposób podkreśla on naturalny kolor moich ust, przez co bez problemu mogę stosować go na każdą okazję - jako mocniejszy element zwieńczający mój codzienny makijaż. A Wy, miałyście okazję wypróbować tych kultowych pomadek? Stacjonarnie możecie je dostać np. w Sephorze, a już jutro Black Friday! :)